• Śluza Guzianka – Mazury.

    Krótka dygresja o „śluzowaniu” na Mazurach.

    Żeglarze i kierowcy dzielą się na takich co wierzą, że ich ukochane mają duszę… i takich co się do tego nie przyznają. Ja zawsze wyobrażam sobie, że mój jacht na widok wrót śluzy Guzianka zamienia się w rumaka, zarywa kopytami i hamuje z przerażeniem.

    Śluza Guzianka na Mazurach.

    Guzianka – Mazury

    Czemu Guzianka, skoro na świecie tych śluz jest multum? Ponieważ jest w Polsce, gdzie jak wiadomo często dobry obyczaj jest zapominany na moment zajmowania miejsca w śluzie, ponieważ jest przeszkodą na najbardziej obciążonym szlaku wodnym, od lat nie rozwiązanym, choć pomysłów było kilka.
    Ponieważ nie zanosi się na rychłe zmiany, ponieważ nie ma mowy abyśmy zrezygnowali z „podniesienia” naszego poziomu i nie wyszli na Perłę Mazur, może kolejny apel i porady choć w części sytuację poprawią. Błagają nas o to nie tylko nasze jachty a szczególnie te co najwięcej mogą ucierpieć, czyli duże i luksusowa, ale i nasz nerwy, naruszające spokój urlopu.

    Kajakowe Mazury.

    Kajakowe Mazury.

    Trzeba sprawiedliwie zaznaczyć, że to nie jest masowe zjawisko, ale wystarczy tylko jeden Swawolny Dyzio na jedno śluzowanie, aby namieszać i nie daj Neptunie, narobić szkód. Sklarowaliśmy jacht do przeprawy, wyłożyli wszystkie odbijacze, przygotowali bosak i cierpliwie czekamy na „zielone” a jak się zapali ruszamy spokojnie i w miarę zachowując kolejność przybycia pod śluzę, co zrobić, aby ochronić się przed Swawolnym Dyziem, który przybył ostatni, kręci się po plosie i czeka…aby ruszyć z kopyta do śluzy, przebijając się przez odchodzące od brzegu czy dalb, jachty.
    Jeśli nie ma szaleńca gotowego do staranowania Dyzia, to pozostaje tylko zachowanie spokoju i pozwolenie mu na dokonanie tego aktu barbarzyństwa na dobrym obyczaju żeglarskim. Facet jest godny pogardy, jego czyn niedopuszczalny, ale nie ryzykujmy do tego zniszczenia naszego sprzętu. Często jest to dla nas duży wydatek, a raczej zasadą w takich wypadkach jest to, że Dyziem jest człowiek zamożny lub bogaty, dla którego to pestka.
    Możemy w śluzie, gdzie nie ma możliwości ucieczki, powiedzieć co myślimy o takim zachowaniu, ale to spłynie jak woda po kaczce, możemy obrzucić pomidorami, ale staniemy się do niego podobni. Jak więc wygrać w tej wojnie z chamstwem? Nie da się wygrać, w mniemaniu Dyziów.
    My wygramy, okazując totalny ostracyzm, życząc dobrego dalszego rejsu, życząc aby ich dzieci wyrosły na dobrze wychowane. Unikniemy uszkodzenia naszego jachtu i zachowamy dobry humor. Jak nie możemy chamstwu „dać w pysk” obśmiejmy je.
    Wiem, to brzmi okropnie….nie posłuchacie zapewne i co najmniej na kilka godzin lub kilka dni stracicie spokój, a urlop trwa tylko trochę dłużej.
    Dyzio zapomni o incydencie jak tylko wypłynie z śluzy. Takie typy tak mają!

    kaczka mazury

    Mazurski łabędź.

Comments are closed.